Szukaj
  • mójfizjo

Bez operacji kręgosłupa...


Jeżeli jesteś osobą cierpiącą na poważne dolegliwości kręgosłupa lędźwiowego i z różnych względów rozważasz poddanie się operacji to prawdopodobnie zainteresuje Cię poniższa historia jednego z moich pacjentów. Możliwe nawet, że będzie miała wpływ na Twoją decyzję o wstrzymaniu się przed chirurgią kręgosłupa czego Ci szczerze życzę.

W ubiegłym roku trafił do mnie pewien 48 letni pacjent z ostrym bólem kręgosłupa. Pan Grzegorz wszedł do mojego gabinetu z pomocą żony kulejąc z bólu. Podczas wywiadu dowiedziałem się, że ma nieustający ból pleców z promieniowaniem do tylnej strony pośladka, uda i podudzia sięgający pięty (poniżej przedstawiam wycinek karty badania, na którym zakreśliłem miejsca bólu nr 1 oraz miejsca drętwienia i osłabionego czucia w okolicach piety i tylno-bocznej strony podudzia nr 2).


ryc.1


Pan Grzegorz skarżył się, że nie jest w stanie siedzieć z bólu, ma problem z schylaniem i ciężko mu się poruszać, ponieważ powoduje to dodatkowe skurcze w mięśniach pośladka, uda i podudzia. Przy próbach przezwyciężenia bólu uczucie drętwienia i sztywności sięgało całego obszaru nogi z powyższego obrazka. Bóle w obrębie nogi były zmienne, ale te zlokalizowane w plecach nie odpuszczały. Wszystkie objawy pojawiły się nagle tuż po wstaniu z łóżka rozpoczynając się mocnym szarpiącym bólem kręgosłupa i pośladka, po czym ból rozprzestrzenił się do całej nogi. Niestety w obrębie prawej stopy pojawiły się również dyskretne osłabienia siły (pacjent miał trudności z wspięciem się na palce i ciężko mu było unieść pięte). Pacjent nigdy wcześniej nie miał podobnego problemu poza sporadycznymi bólami pleców po ich przechłodzeniu.

Pan Grzegorz zajmuje się handlem i przez większą część dnia przebywa w pozycji siedzącej. Nie dźwigał, nie ćwiczył i generalnie mało się ruszał. Wiódł w zasadzie siedzący tryb życia. Zbadałem go i okazało się, że faktycznie nie jest w stanie wykonać skłonu w przód, bo czuje bolesną blokadę w plecach,

a podniesienie prawej nogi z prostym kolanem w leżeniu na plecach (test SLR) jest możliwe w 20' bez prowokowania znajomego bólu wzdłuż całej nogi (przekroczenie 20' w teście SLR było już prowokacyjne). Ponadto pacjent miał dużą bolesność w testach oceniających ruchomość piątego kręgu lędźwiowego i asymetryczne objawy w obrębie tkanek miękkich chorego segmentu kręgosłupa.

Z doświadczenia wiem, że przywrócenie biomechaniki takiego kręgu (oczywiście na tyle, na ile pozwala uszkodzony dysk i tkanki okalające stawy międzykręgowe) potrafi przynieść olbrzymią ulgę i często przywraca normalną ruchomość kręgosłupa, dlatego też zdecydowaliśmy wspólnie, że warto spróbować terapii manualnej.

Staram się zawsze pomóc każdemu pacjentowi, który korzysta z moich usług, w związku z czym w większości przypadków sprawdzam na ile da się komuś ulżyć bez względu na prognozy wynikające z badań obrazowych (tu jednak były już deficyty czucia i siły w stopie, co świadczyło o znaczącym ucisku na korzeń dlatego nie liczyłem na cud). Po pierwszej wizycie, w której udało mi się uruchomić segment kręgosłupa odpowiedzialny za dolegliwości pacjenta uzyskaliśmy praktycznie pełną ruchomość skłonu w przód i w zasadzie fizjologiczny zakres w teście SLR bez znacząco nasilających się dolegliwości w nodze. Możliwości ruchu bez nasilenia bólu były w tym przypadku naprawdę imponujące. Osłabione czucie dotyku i nieznaczne deficyty siły stopy oczywiście nie zmieniły się odrazu po pierwszej wizycie dlatego zaleciłem dodatkowo wykonanie przeciwzapalnego zastrzyku okołokorzeniowego (procedura polega na podaniu leku przeciwzapalnego pod kontrolą RTG do otworu międzykręgowego chorującego korzenia). Ma to na celu zmniejszenie obrzękniętego stanem zapalnym korzenia rdzeniowego przywracając mu prawidłową grubość i fizjologiczną ruchomość względem sąsiadujących tkanek (w tym wypadku patologicznie zmniejszonej przestrzeni w kanale kręgowym spowodowanej przepukliną dysku) po to by przywrócić normalne przewodnictwo podrażnionego nerwu. Ponadto zaleciłem pacjentowi pilne wykonanie rezonansu magnetycznego i poinstruowałem jak samodzielnie wykonywać neuromobilizacje w domu oraz jak rolować (forma automasażu na specjalnej rolce) mięśni w obrębie pośladka, uda i podudzia.

Kilka dni później tuż po wykonanym zastrzyku pacjent zgodnie z zaleceniami wrócił do mnie na kontrolę. Okazało się, że po dolegliwościach z przed naszego pierwszego spotkania właściwie nie ma śladu. Nieznaczne osłabienie w stopie pozostało, ale siła zaczęła wracać i stopniowo się poprawiała. Pacjent dostał ode mnie niezbędne informacje dotyczące bezpiecznego obciążania pleców w codziennych sytuacjach i profilaktyki kręgosłupa.

Na kolejnej wizycie otrzymałem od pacjenta świeżo wykonany rezonans magnetyczny lędźwiowego odcinka kręgosłupa, który załączam poniżej (ryc. 2).

Po obejrzeniu badania okazało się, że ogromna część dysk L5-S1 znajduje się w kanale kręgowym wypełniając prawy zachyłek korzenia nerwowego drażni go znacząco.

ryc. 2

Czerwonymi strzałkami oznaczyłem przepuklinę dysku (po lewej widzicie kręgosłup widziany od boku - w płaszczyźnie strzałkowej, a po prawej widziany od dołu - w płaszczyźnie czołowej). Jak widać na powyższym rezonansie przepuklina dysku zajmuje większą część kanału kręgowego powodując jego stenozę (zwężenie przestrzeni).

Po tym co zobaczyłem w rezonansie oraz na podstawie tego czego dowiedziałem się od pacjenta na pierwszej wizycie śmiało mógłbym wysłać go do neurochirurga w celu operacji odbarczenia uciśniętego korzenia, tylko że w obecnej sytuacji operacja nie miała już uzasadnienia w testach klinicznych. Pacjent czuł się dużo lepiej, a jego dolegliwości ustępowały. Podjęcie decyzji o chirurgii kręgosłupa było by w tym wypadku procedurą przeprowadzaną na podstawie wyników badania obrazowego, a nie faktycznych objawów pacjenta. Poza tym Pan Grzegorz za wszelką cenę chciał uniknąć operacji, bo zwyczajnie nie chciał "trafić na stół", a wysoka cena komercyjnej operacji też go do tego nie zachęcała (niestety w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia kolejka na operacje wynosiła ponad dwa lata).

Zwykle odradzam moim pacjentom operację kręgosłupa, ponieważ po wielu latach współpracy z neurochirurgami widziałem wiele niewytłumaczalnych przypadków i szczerze mówiąc zdecydowana większość z nich prawdopodobnie nie wymagała interwencji chirurgicznej mimo makabrycznych wyników badań obrazowych.

Często, zwyczajnie nie dostawali szansy na leczenie zachowawcze i kończyło się to operacją.

W sytuacji pana Grzegorza operacja microdiscektomii (wycięcie kawałka uszkodzonego dysku) była by jak najbardziej uzasadniona przy tak ogromnej przepuklinie w momencie kiedy pojawiłby się z swoimi początkowymi objawami u neurochirurga i nie szukałby szansy w leczeniu zachowawczym.

W tym przypadku najgorsze pacjent miał już za sobą zaleciłem poza wcześniejszymi ćwiczeniami trening do samodzielnego wykonywania w domu w celu wzmocnienia mięśni tułowia na czas wchłaniania się sekwestru (trwa to zwykle 6 do 11 miesięcy w zależności od przypadku - najczęściej z moich obserwacji znacząca poprawa w badaniach rezonansu magnetycznego wynosi 9 miesięcy) oraz zaleciłem ćwiczenia wzmacniające na ciągle jeszcze osłabione mięśnie łydki. Umówiliśmy się na kontrolę po miesiącu w sytuacji kiedy nie powtórzą się początkowe objawy i na powtórny rezonans magnetyczny za pół roku. Poinstruowałem również pacjenta jak samodzielnie może oceniać czucie i siłę w nodze, aby w razie niepokojących nawrotów na czas zareagował i pojawił się niezwłocznie na wizycie.

Od tamtej pory widzieliśmy się jeszcze może ze 3 razy w różnych odstępach czasowych zawsze po jakimś niefortunnym zdarzeniu, powodującym nieznaczny, tępy ból w plecach mijający po wizycie terapii manualnej. Objawy z przed pierwszej wizyty nigdy się już nie powtórzyły.

Poniżej załączam badanie rezonansu magnetycznego 8 miesięcy po naszym pierwszym spotkaniu.


ryc. 3

Czerwoną pętlą zaznaczyłem miejsce, w którym w poprzednim badaniu zlokalizowana była przepuklina dysku. Jak widać na załączonym obrazku po ogromnym sekwestrze nie ma śladu i żadna interwencja neurochirurgiczna nie była potrzebna.

Poniżej załączam opinie żony pana Grzegorza z początków naszych zmagań z jego problemem (ryc 4.).


Liczę, że powyższym postem sprowokuje tych z was, którzy rozważają operację kręgosłupa do zasięgnięcia opinii co do możliwości leczenia zachowawczego u różnych specjalistów. Pamiętajcie, że idąc do lekarza specjalisty w leczeniu operacyjnym kręgosłupa otrzymacie informacje (poza jego prywatną opinią czy warto operować) dotyczące możliwości operacyjnych danego przypadku.

Idąc do fizjoterapeuty - specjalisty od leczenia zachowawczego usłyszycie jakie macie opcje leczenia nieoperacyjnego (np. terapia manualna,

autoterapia, trening, fizykoterapia etc.).

Idąc do lekarza specjalizującego się w nieoperacyjnych procedurach walki z bólem prawdopodobnie usłyszycie o możliwości zastrzyków, termolezji czy innych zabiegów mało inwazyjnych. Dopiero po wysłuchaniu opinii kilku specjalistów świadomie podejmiecie dezycję o formie leczenia znając jej skutki, plusy i minusy.

501 wyświetlenia2 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie